piątek, 20 kwietnia 2012

Cztery pory roku





Autor: Stephen King
Tytuł: Cztery pory roku (wcześniej wydawane jako „Skazani na Shawshank”)
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 2009 (wydanie kieszonkowe)
Stron: 512
Ocena: 9/10





Gdyby nie wyzwanie „Czytam Kinga” pewnie znowu za książkę nie zabrałabym się tak szybko. Jednak kolejka w bibliotece na nią i wcześniej wymienione wyzwanie tylko nakręciły mnie do tego, aby szybciej po nią sięgnąć. Kinga uwielbiam jego książki zawsze wywołują u mnie dużo emocji, np. strach czy zaskoczenie. Czy z tą było tak samo? O tym w dalszej części…
„Cztery pory roku” to zbiór opowiadań jak każdy się domyślił na każdą z nich. Każda jest, o czym innym, ale jednak każda ma w sobie elementy horroru. Nawet sam King o tym mówi w „Posłowiu” zamieszczonym na końcu.


WIOSNA NADZIEI: Skazani na Shawshank
Pewnie większość z Was oglądała film pod tym samym tytułem. Jednak słowo pisane o wiele bardziej przekazuje nam odczucia i myśli bohatera. Narratorem jest Ellis Boyd "Red" Redding, który opowiada nam historię pewnego mężczyzny, a później także jego przyjaciela – Andy’ego Dufresne’a. Tą historią pokazuje nam także życie w więzieniu Shawshank, a także, co jeden człowiek może zrobić uporem i ciężką pracą. To, czego dokonał Andy zdziwiło wszystkich łącznie ze mną.

LATO ZEPSUCIA: Zdolny uczeń
Straszna i zaskakująca opowieść o pewnym chłopcu. Bardzo bystrym chłopcem jak na swój wiek. Chłopcu, który odkrył prawdziwą tożsamość swojego sąsiada, pewnego samotnie mieszkającego starszego pana. Wiem, nie jest to zbyt ciekawe, ale to nie byle kto. Bo co byście czuli, gdybyście dowiedzieli się, że ten starszy pan, który mieszka parę ulic dalej jest imigrantem, a wszystkie gazety określały go, jako „Krwiożerczą bestię”? Bestię, która była kimś ważnym w niemieckim obozie koncentracyjnym, która robiła takie rzeczy, o których nawet nie oglądaliście w horrorach. A co jeśli ów chłopiec byłby tak zainteresowany historią, ale nie wszystkim, lecz najbardziej tymi najstraszniejszymi szczegółami. A po pewnym czasie miał myśli i sny straszniejsze niż niejeden horror.

JESIEŃ NIEWINNOŚCI: Ciało
Czwórka dwunastoletnich chłopaków, którzy prowadzą się w swoim klubie na domku na drzewie. Jeden z nich schowany pod werandą, dowiaduje się z rozmowy swojego brata o ciele chłopca, którego wszyscy szukają od bardzo dawna. Myśląc, że to będzie niezapomniana przygoda i świetna zabawa, nawet nie wiedzieli jak pomylili się z tym drugim określeniem. Bo niezapomniane przeżycie to na pewno było dla głównego bohatera Gordona, który jako jedyny przeżył do tego czasu, aby nam o tym opowiedzieć.

ZIMOWA OPOWIEŚĆ: Metoda oddychania
Historia, która najbardziej mną poruszyła. Pan Adley, człowiek starszy zostaje zaproszony przez swojego szefa do pewnego klubu. Co pewien czas mężczyźni opowiadają sobie różne historie, a na poprzedzającą Wigilię noc pozostawiając sobie historię z dreszczykiem. Niejaki Emlyn McCarron postanawia wreszcie opowiedzieć swoją. Za czasów, gdy był młodym lekarzem ginekologiem, przyszła do niego niezwykła kobieta, pełna siły, gracji i świadoma, czego chce od życia. Poznajemy jego odczucia jej jak i jego. Jednak tej młodej ciężarnej kobiecie nie będzie dane ujrzeć swojego dziecka, ponieważ zginie przy porodzie, ale nie z przyczyn naturalnym, lecz w wypadku samochodowym, tuż przed szpitalem. Cóż za ironia losu… Jednak co z dzieckiem? Czy przeżyło? I co zdarzyło się przy tym „niezwykłym porodzie” jak to głosi opis na obwolucie książki?


King i tym razem mnie nie zawiódł. Pokazał to, że nawet krótkimi opowiadaniami może nas, a przynajmniej mnie zaskoczyć. Każda historia opowiedziana przez bohaterów mnie poruszyła, zaskoczyła. Jednak „Metoda oddychania” wywarła na mnie największe wrażenie i czytałam ją z otwartą buzią i wypiekami na twarzy. Nie mogłam uwierzyć w to co czytałam. King jak zwykle zrobił kawał dobrej roboty i jeszcze więcej. Moim zdaniem w pełni zasłużył na swoje miano „Króla horrorów”. Czytelnicy jego twórczości wiedzą, że pan Stephen używa trochę niecenzuralnego języka, ale mi to w żadnym wypadku nie przeszkadzało. Wręcz nie zwracałam na to uwagi. Jeśli kochacie Kinga, a nie czytaliście jeszcze tej książki to musicie koniecznie to nadrobić. Jeśli lubicie opowiadania z dreszczykiem to także pozycja dla Was, a także dla wielu wszystkich tych, którzy nie zapoznali się jeszcze z twórczością tego pana. Z całą pewnością polecam i już nie mogę się doczekać, aż przeczytam kolejne książki Stephena Kinga.

sobota, 3 marca 2012


 
Arnie jest szkolną ofiarą. Zawsze się takie trafiają, tylko, że on ma Dennisa, przyjaciela, który go zawsze ratuje. Wszystko się zmienia, kiedy jak już wracają do domu, Arnie zauważa samochód z wielkim napisem "Na sprzedaż". Zakochał się w nim, a nie przepraszam-w niej. Christine, tak się nazywa pierwsza dziewczyna Arniego... i jest samochodem, tylko, że jest zazdrosna i sprawia wiele poważnych kłopotów gdy ktoś stanie pomiędzy nią,a jej ukochanym. Oczywiście nie może zabraknąć tego, że Dennis wyczuwa kłopoty i chce im zapobiec- czy mu się to uda?
Książka robi wrażenie i na pewno zostanie mi długo w pamięci. Trochę dużo czasu zajęło mi jej przeczytanie, ale cieszę się, że po nią sięgnęłam. Lubię Kinga za jego wyobraźnię i ciekawe pomysły. Nie nudziłam się przy niej i wciągnęłam się od samego początku. Język nie był jakiś trudny, a postacie były ciekawie wykreowane. Można było też spotkać humor(humor zawsze musi być!)dzięki któremu można było się trochę pośmiać ;)
Niektóre pozycje tego autora ciągnęły się i były nudne, ale ta się do nich nie zalicza i chętnie polecam ją wszystkim, którzy są zatwardziałymi fanami Stephena Kinga oraz tym, którzy dopiero rozpoczynają z nim zabawę. ;D
Jeszcze jedno- lubię książki Kinga, bo nigdy nie są, aż tak bardzo straszne(to jest plus bo mam słabe nerwy)
Pozdrawiam !
(wiem, trochę mało, ale nie mogłam nic wymyślić)

Tytuł : "Christine"
Autor : Stephen King
Wydawnictwo : Prószyński i S-ka
Ilość stron : 526
Ocena : 8/10

Catherine.